egipt_pustynia (19).JPGegipt_luxor (2).JPGegipt_morze_czerwone (5).JPGegipt_pustynia (5).JPG


Egipt, styczeń - luty 2007.

Egipt to przede wszystkim pustynia. Pomimo tego prawie każdy odkryje tu coś fascynującego. Miłośnicy historii, sztuki, czy architektury odnajdą pozostałości wielkiej starożytnej cywilizacji, amatorzy "leżenia plackiem" - hotelowe plaże (wprawdzie niezbyt urodziwe, ale słońca na nich nie brakuje), a pasjonaci podwodnego świata ujrzą rafę koralową, której bogactwo kolorów, kształtów i różnorodność życia kontrastuje z jałowym światem znajdującym się ponad poziomem morza.

Lądujemy w Hurghadzie. Temperatura ok 25 C robi wrażenie w porównaniu do -10 C cztery godziny wcześniej. Hotel, jak hotel, 3 gwiazdki w zupełności wystarczą. Nie rozumiem opinii ludzi, którzy twierdzą, że w Egipcie 5* to absolutne minimum. Żadne szkodniki po prześcieradle nam nie biegały, a nawet jeżeli tak by się stało należałoby to potraktować jako lokalny folklor, w końcu nie jesteśmy u siebie.

Egipt jest krajem arabskim, muzułmańskim, a współcześni Egipcjanie kuturowo, ani etnologicznie nie mają nic wspólnego ze starożytnymi mieszkańcami tych ziem. W porównaniu do Turcji jest krajem bardzo ortodoksyjnym. Regularnie pięć razy dziennie słychać nawoływanie muezinów z licznych meczetów do modlitwy, a w piątki meczety są zapełnione po brzegi. Kobiety w przeważającej mierze chodzą zakryte od stóp do głów, często mają zasłonięte nawet dłonie i oczy.

W sklepach przeważnie nie ma cen. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że ceny dla turystów i tubylców są różne. Warto nauczyć się arabskich cyfr, które z naszymi "arabskimi" nie mają wiele wspólnego, choć podobieństwa występują. Oczywiście obowiązuje tradycja targowania się, z której należy skwapiliwie korzystać. Na ulicach trzeba uważać na wszelkiego rodzaju naciągaczy, którzy próbują coś zaoferować za darmo, jako prezent, bądź tylko chcą coś pokazać lub prosić o pomoc w przetłumaczeniu kawałka tekstu. Ich jedyny cel to przekonanie turysty, aby pozostawił część swoich funduszy w kramiku handlarza.

Kwestia wycieczek fakultatywnych pozostaje niezmienna. Lokalne biura podróży oferują to samo co polskie biuro, tylko, że taniej i z możliwością ustalenia własnej ceny. Przy odrobinie szczęścia można nawet trafić na polskojęzyczną obsługę lub pilota takiej wycieczki. Wszelkich płatności można dokonywać w euro, dolarach lub funtach egipskich.

Egipt jest wciąż dziki. Na pustyni ciągle mieszkają plemiona Beduinów, którzy nie podlegają ewidencji ludności, nie mają dokumentów, nie uczęszczają do szkół i żyją poza światem w niedostępnych górach od tysięcy lat izolując się od zmieniającego się wokół świata.